Indonezja

 

Trzy Gili Islands, czyli w języku indonezyjskim „małe wyspy”, położone na północny-zachód od większej wyspy Lombok, w pięciostopniowej skali rajskości mają u mnie pięć punktów. Co prawda, byliśmy na jednej z nich, a pozostałe widzieliśmy tylko z łodzi, lecz recenzje podróżników są zgodne – to tropikalny raj. Atmosfera luzu, piękne widoki, przejrzysta, cieplutka woda i wokół aż ponad dwadzieścia pięć miejsc do nurkowania. Snorkeling niestety nie jest tak dobry, jak w okolicach wysp Komodo, Rinca, czy Sumbawa, ponieważ przybrzeżna rafa koralowa jest dość zniszczona, ale wycieczka łodzią ze szklanym dnem pomiędzy wysepkami i tak jest bardzo interesująca (organizuje Ozzy Shop).

Wysepki są na tyle małe, że można je obejść pieszo w ciągu kilku godzin. Można też objechać rowerem, albo bryczką (Cidomo), bo samochodem się nie da, gdyż używanie pojazdów silnikowych jest tu zabronione. Czyli do wszystkich powyższych zalet, trzeba jeszcze dodać ciszę. Prawda, że raj?

Każda z wysepek ma swój niepowtarzalny charakter i nawet najwybredniejsi znajdą swoje wymarzone miejsce, w zależności od upodobań. Tak więc:

  • „imprezowa” Gili Trawangan jest największa z całej trójki i ma najlepiej rozwiniętą infrastrukturę. Dociera tu najwięcej turystów, więc siłą rzeczy zbiera także najwięcej negatywnych ocen. Jeśli lubisz się zabawić, z pewnością nie będziesz tu narzekać na brak okazji, jako że klubów i imprez jest tu pod dostatkiem.

  • spokojniejsza Gili Air stanowi jakby stadium pośrednie między Trawangan a trzecią z wysp Gili Meno, także pod względem infrastruktury. Ma własne ujęcie słodkiej wody, czego nie posiadają dwie pozostałe Gili. Ma typowo wiejski charakter z gajami palm kokosowych i ogrodów. Można z niej podziwiać widok Gunung Rinjani, czynnego wulkanu na wyspie Lombok oraz przy bezchmurnej pogodzie najwyższego wulkanu na Bali - Aunung Agung.

  • Gili Meno - najmniejsza, najrzadziej odwiedzana i najspokojniejsza, za to chyba z najpiękniejszymi plażami, może niektórym wydawać się zbyt cicha i za spokojna. Lecz jeśli się pragnie głębokiego relaksu w najlepszych okolicznościach przyrody, jakie można sobie wyobrazić, to warto wybrać Gili Meno.

My zdaliśmy się na los, choć Gili Trawangan odrzuciliśmy od razu. Pierwsza łódź wypływała akurat na Gili Air, więc bez chwili wahania wsiedliśmy na nią, a opuszczając wyspę Lombok podziwialiśmy wulkan Rinjani od strony morza.

Zatrzymaliśmy się w Coconut Cotages, w uroczej chatce z bambusowymi meblami, której okna wychodzą na ładnie utrzymany ogród. Ośrodek ma także całkiem niezłą restaurację (niestety nie mamy zdjęć).

Po kilku relaksujących dniach chcieliśmy wyruszyć na Bali. Dowiedzieliśmy się, że na Gili Air można wynająć tzw. speed boat i w ciągu ok. 3 godzin dostać się na Bali. Tego było nam trzeba. Zobaczyliśmy zdjęcie łodzi i wpłaciliśmy zaliczkę razem z trzema Niemkami.

Nazajutrz, wcześnie rano przybyliśmy na miejsce zbiórki, gdzie stała zacumowana łódka. Nie wyglądała, jak ta ze zdjęcia, więc spokojnie czekaliśmy na naszą. Po chwili okazało się, że mamy płynąć właśnie tą, bynajmniej niewyglądającą na „speed boat”. Załoga zademonstrowała nam silnik, zapewniając, że dopłyniemy na miejsce w wyznaczonym czasie. Niemki odważnie ruszyły do łodzi, a my za nimi. Pogoda była praktycznie bezwietrzna, więc pomyśleliśmy „bułka z masłem, 3 godziny i będziemy na Bali”. Wcześniej czytaliśmy ostrzeżenia dla nurków o wirach i prądach wokół Gili Islands, ale woda była tak spokojna, jak w stawie, a poza tym przecież nie mięliśmy zamiaru kręcić się wokół „małych wysp”, tylko przepłynąć dystans 30-40 km.

Gdzieś w głowie kołatały mi się informacje z geografii o tzw. linii Wallace'a, przebiegającej między wyspami Bali a Lombok. Że niby tu przechodzi granica oddzielająca Ocean Indyjski od Pacyfiku, że na Bali Wallace spotykał zwierzęta orientalne, a na Lombok – charakterystyczne dla regionu australijskiego, że mieszkańcy obu wysp różnią się od siebie, podobnie jak klimat. W końcu, że w głębokim rowie oceanicznym płynie z północy na południe silny prąd morski.

My też płynęliśmy. Najpierw podziwialiśmy mijane po drodze Gili Meno i Gili Trawangan. Po jakimś czasie zachmurzyło się i pojawiły się fale, które rosły i rosły w miarę, jak oddalaliśmy się od wysp, aż łódką zaczęło porządnie bujać. Asystent naszego kapitana przykrył folią zmoczone już lekko bagaże i rozdał wszystkim pasażerom duże płachty folii do przykrycia. W tym czasie jedna z Niemek chyba dostała choroby morskiej i oddała morzu swoje śniadanie. Od strony Bali widzieliśmy wielkie spienione bałwany i piętrzące się fale. Nasz niepokój wzmagał się i tylko kapitan z dwoma asystentami, nasunąwszy kaptury na głowy, pozostawali niewzruszeni. Zaczęliśmy dyskutować najpierw między sobą, a potem z kapitanem, że trzeba natychmiast zawrócić. Początkowo kapitan nie chciał o tym słyszeć. Do dziś zastanawiam się, czy oceniał, że sytuacja nie wygląda źle, a my przesadzamy, czy jednak chciał zaryzykować, wszak otrzymał za ten rejs pieniądze równe co najmniej miesięcznej wypłacie. Fale wydawały nam się ogromne, a naszą łodzią miotało jak łupinką. Stanowczo nalegaliśmy i w końcu kapitan dał za wygraną. Przeżyliśmy jeszcze chwilę grozy, gdy trzeba było wykonać manewr zawracania, w czasie którego łódź musiała być przez moment zwrócona bokiem do fali. To było mocne przeżycie. Gdy obraliśmy już właściwy kurs, ulżyło wszystkim. Szczęśliwie dotarliśmy do Gili Air i rozpoczęła się batalia o zwrot części zapłaty. Zebrała się cała wioska wraz z „wójtem”, który po wysłuchaniu obu stron, nakazał oddać nam pieniądze. Niemki walczyły dalej,  nieusatysfakcjonowane wielkością odzyskanej kwoty, a my ruszyliśmy z powrotem na Lombok, a nstępnie do jej stolicy Mantaram, skąd polecieliśmy samolotem na Bali. Łodzi mieliśmy dość, przynajmniej na jakiś czas.     

 

 

Największe atrakcje Birmy

Filmy z plecaka

Blog podróżniczy. Filmy, zdjęcia,

informacje z 5 kontynentów.

Witaj, jestem  Violetta. 

Razem z mężem Darkiem

odwiedziliśmy  ponad 50 krajów.

Ja robię filmy, Darek zdjęcia

Szukasz pomysłu na podróż?

Tu znajdziesz inspirację.

   

Kliknij, jeśli  podoba Ci się blog  

Udostępnij znajomym

Gili Islands - rajskie wyspy w Indonezji

28 listopada 2017
Meczet z dwoma minaretami
12 listopada 2018
Cuzco w Peru Pępek świata - tak Inkowie nazywali Cuzco, stolicę swojego Imperium. Miasto było potężne i zamożne jak Rzym,
04 listopada 2018
Najwyżej położona nie-stolica i jezioro żeglowne na ziemi La Paz znaczy pokój La Paz liczące ponad 2 mln mieszkańców jest
25 października 2018
Rio de Janeiro i Parati w Brazylii Rio de Janeiro zostawiło nas na wdechu. W ogóle Brazylia okazała się pełnym
20 października 2018
Okolice Szanghaju, Chiny 2014 Są w świecie miejsca magiczne. Według mnie jednym z nich jest Xitang (西塘古镇), miasto, w którym

Najnowsze artykuły: 

Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii? Daj znać, jakie są Twoje wrażenia. Czekam na Twój  komentarz.

Chętnie odpowiem na Twoje pytania.  Pozdrawiam   !

Dwóch patrzy przez okno na tarasy

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia, filmy i teksty są naszą własnością. Kopiowanie i wykorzystywanie bez pisemnej zgody twórców jest zabronione.