Największe atrakcje Birmy
To ja

Filmy z plecaka

Blog podróżniczy. Filmy, zdjęcia,

informacje praktyczne, relacje.

Plecak na logo blogu Filmy z plecaka

Szukasz pomysłu na podróż?

Tu znajdziesz inspirację.

Podpowiem Ci, jakie niezwykłe miejsca warto odwiedzić w wielu krajach na 5 kontynentach.

   

Polub blog  i

udostępnij dalej

15 marca 2020
Południowy-wschód Mauritiusa, 2019 Jeśli marzą Wam się bajeczne plaże, baraszkowanie w cieplutkiej, krystalicznie czystej wodzie, nurkowanie z fajką lub całym
01 lutego 2020
Podróż na Mauritius, grudzień 2019 Ogród botaniczny Pamplemousses, czyli po francusku grejpfrut, to obowiązkowy punkt podróży po Mauritiusie. Nie mogliśmy
11 stycznia 2020
Mauritius, grudzień 2019 W Parku La Vanille  do woli napatrzyliśmy się na żółwie olbrzymie w olbrzymiej ilości (ponad 1000 sztuk)
18 listopada 2019
7 cudów świata, Indie, Agra. Tadż Mahal to niezrównane dzieło architektury, pomnik miłości, który należy do  7 nowych cudów świata.

Najnowsze artykuły: 

Chiny

 

Znaleźliśmy się w królestwie największych drapaczy chmur świata i architektonicznych „klocków” z dziesiątkami klimatyzatorów poprzylepianych do elewacji. 

Wielki szok spowodowany zanurzeniem się w chińskim świecie i zmianą czasu osłabił naszą czujność na tyle, że daliśmy się oszukać handlarzowi podczas zakupu kamery i trzeba było zapłacić tzw. gapowe. A przecież był to dopiero początek naszej podróży.

 

 

 

Był 2005 rok i Wtedy jeszcze nie mieliśmy okazji widzieć ani budowli Szanghaju, ani Dubaju. To był nasz początek włóczęgi po Chinach i ogólnie byliśmy wszystkim oszołomieni: zmiana czasu, kontynentu, klimatu i tak na prawdę wszystkiego. Niemal nic nie było takie, jak byśmy się spodziewali. No może w Hongkongu jeszcze nie tak bardzo, ale gdy zapuściliśmy się w interior, to tak zwany opad szczęki towarzyszył nam nieustannie.

 

 

Nie trudno dostrzec, że Hongkong bardziej nawiązuje do kultury zachodniej niż chiński interior. Można tu było bez problemu porozumiewać się po angielsku, z czego powinniśmy byli skwapliwie korzystać, zamiast próbować czytać chińskie „robaczki”. W efekcie wsiedliśmy na prom, który miał nas przewieźć na drugą stronę Zatoki Victorii w niedługim czasie. Tymczasem płynęliśmy i płynęliśmy. Dotarliśmy w końcu, jak się okazało, na Długą Wyspę (Cheung Chau), która z resztą była urocza. Dobrze, że tylko tu, a na przykład nie do Makau.

 

 

Pokrzepieni pysznym posiłkiem wróciliśmy do hotelu myśląc naiwnie, że smaczne, dobrze podane jedzenie mamy zagwarantowane, wszak kuchnia chińska słynie na cały świat.

 

 

Może to i dobre, ale...

Jakież więc było nasze zaskoczenie, gdy dwa dni później w Nanning, na południu Chin, zobaczyliśmy następującą scenę: przed dworcem autobusowym kobity gotowały w kotłach poliwkę na kościach Bóg wie jakiej zwierzyny, a na rozpostartych w górze sznurach wisiały szkielety najróżniejszej maści. Niektóre dziwnie przypominały psa, a takie mniejsze może... szczura? Obok stała misa wypełniona po brzegi jajami, ale cóż to były za jajka! Jak te nasze wielkanocne, gotowane z łuskami cebuli. One były brązowe! W środku też!

O dziwo, nieopodal przy plastikowych stolikach na plastikowych krzesełkach sadowili się klienci wcinający z radością zupki z owych kotłów. No cóż, nam bynajmniej odeszła ochota na jedzenie pomimo głodu, wszak był ranek, a my bez śniadania. Czara goryczy dopełniła się, gdy ujrzeliśmy, jak kucharka pakuje miskę do torby foliowej, napełnia ją makaronem i zalewa wyżej wymienioną polewką, po czym dorzuca owo jajo na twardo koloru brązowego. Klient dostaje pałeczki, którymi wyjada to, co uda mu się pochwycić, a następnie spija płyn zgarniając jeszcze pozostałości wprost do ust. Oddaje naczynie, z którego pani zdejmuje zużytą folię, po czym powtarza całą procedurę przed następnym delikwentem.

 

Gdybyż to wyglądało tak, ale to inna bajka ...

 


Tak żeśmy się wzruszyli tą sceną, że postanowiliśmy odżywiać się suszonymi owocami, orzechami i migdałami (były zapakowane, więc jest nadzieja, że czyste). Popołudniami wzbogacaliśmy nasz jadłospis posiłkami w wybranych restauracjach, które wzbudzały nasze zaufanie. Wobec przyjętej diety, do kraju wróciło nas o jakieś 15 kilogramów mniej.

02 maja 2017
Czerowna fasada Pałacu Wiatrów

Symfonia świateł w Hongkongu

A jakie są Twoje  wrażenia? Zapraszam do komentowania.

Może masz jakieś sugestie  lub pytania? Chętnie poznam Twoją opinię. Pozdrawiam! 

Dwóch patrzy przez okno na tarasy

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Zdjęcia, filmy i teksty są naszą własnością. Kopiowanie i wykorzystywanie bez pisemnej zgody twórców jest zabronione.